wtorek, 29 października 2013

Wiadomość.

Dzisiaj miałby być 100 rozdział ale go nie będzie, ponieważ chciałabym wam podziękować za to że czytacie. Nie mogę uwierzyć w to że już jestem na 100 rozdziale, jak przecież wydaje mi się że dopiero zaczęłam pisać nie wiem 1 rozdział albo 5. Wam też bardzo dziękuję że czytacie. Proszę żebyście napisali mi w komentarzach co najbardziej wam się :
a) podobało
b) nie podobało
c) co najlepiej zapamiętaliście
z dotychczas owych opowieści. Czekam z nie cierpliwością na komentarze. Następny rozdział zamieszczę dopiero 4 listopada, mam nadzieję że będziecie dalej czytać. Ale największe podziękowania lecą do Miśki Horan, do mojej koleżanki Ecofeair oraz do Miki Horan (która chyba jeszcze czyta, ale nie jestem pewna) oraz wszyscy którzy jeszcze czytają. Niech napiszą pod tym postem komentarz i będę wiedziała że są ze mną. Bardzo wam dziękuję i od powiedzcie na pytania. Kocham was bardzo                Natusia Styles.

poniedziałek, 28 października 2013

Rozdział 99

Ktoś szybkim krokiem przyszedł pod drzwi:
- Natalia wpuścisz nas?
- Kto, tam jest?
- Liam, Louis i Zayn.
- No mogę was wpuścić ale tylko wy.
Podeszłam i otworzyłam drzwi. Weszli do środka i usiedli na łóżku:
- Natalia ty na prawdę mówiłaś z tym rozwodem?- zapytał Louis.
- Tak, bardzo na prawdę.
- A co ty, chcesz teraz zrobić? Uwierz twoje życie nie wróci już do normalności.
- Wiem.
- Jaki masz plan?- zapytał Liam.
- Za niedługo pewnie wezmę rozwód z Harrym, a Darcy zostanie ze mną i z Niallem.
- Wiesz że jak Harry się dowie, że ty i Niall razem to będzie niezła afera.
- Tak wiem i za razie może nie mówmy Harremu o tym, ok?
- Dobra.
Później porozmawialiśmy jeszcze trochę i poszli ale w zamian za nich przyszedł Niall:
- Natalko, mogę wejść?
- Tak, to twój pokój.
- Chciałbym ci pomóc ale nie wiem jak.
- Na razie wystarczy mi to że wiem ze mnie kochasz.
- Bardzo cię kocham.
- Ja ciebie też.
Podszedł do mnie i mnie pocałował. Później dzień minął normalnie. Wieczorem poszłam się umyć, później Niall i położyłam się obok niego:
- Niall?
- Tak?
- Czy możesz trzymać mnie mocno, żeby mnie nikt  stąd nie wziął?
- Tak.
- Mam jeszcze jedną prośbę, czy możesz obudzić mnie z tego koszmaru?
- Tego nie mogę zrobić, ale uwierz postaram się zrobić wszystko, żeby tylko nie był to koszmar.
Przytuliłam go mocno, a on mnie i zasnęliśmy.

sobota, 26 października 2013

Rozdział 98

W samochodzie jeszcze rozmawialiśmy na temat tego co będzie później i jak chce rozwiązać sprawę z Harrym. Podjechaliśmy pod dom, Harry nawet nie wyszedł żeby się przywitać. Louis otworzył nam drzwi. Weszliśmy do środka i zobaczyliśmy jak właśnie Harry karmi Carolin truskawkami, nagle się w końcu odezwał:
- Cześć i co tam?- powiedział uśmiechnięty Harry.
- Teraz cię to interesuje?- zapytał Liam.
- O co ci chodzi?
- O to że to jest twoja żona, a ty spotykasz się z inną. Ty dasz sobie rade z tym że papparazi cię śledzą, ale ona nie. Powinieneś ją wspierać, a ty się zabawiasz. Twoje życie to jedna wielka beztroska łąka, a ile Natalia musiała przeżyć. Nie pamiętasz tych wszystkich chwil kiedy mogła dla ciebie umrzeć i nie bała się tego.
- No nie za bardzo pamiętam.
- Na początku waszego związku, kiedy była ta akcja na scenie, co straciła pamięć. Kiedy nie mogła wytrzymać bez ciebie i chciała się zabić. Parę dni temu kiedy ratowała WASZĄ córkę. Ty kiedy poświęciłeś swoje życie dla niej?
- W związku nie to powinno się liczyć, tylko to czy się komuś ufa.
- A czemu ty niby nie możesz jej ufać?
- A ty zapomniałeś jak uciekła i niby przypadkowo spotkała The Wanted? Albo Karol lub ten Robert.
- Po pierwsze to z chłopakami z  The Wanted już zostało wyjaśnione. Karol znalazł się tu tylko przez przypadek. Robert to tylko taki chwilowy przechodzi eń. Może pamiętasz przez co zjawiło się The Wanted. Przez twoja chorobliwa zazdrość. Później nagle zacząłeś ją zdradzać i ona popełniła samobójstwo. Ona cię kocha.
- Nie.-przerwałam Liamowi.
- Co?- zapytał Harry.
- Nie. Kochałam go to dobre słowo. Teraz już nie wiem czy w ogóle coś jeszcze dla mnie znaczysz. Przypominam sobie wszystkie dobre chwile, ale teraz coraz więcej jest tych złych i smutnych chwil. Chociaż chciałabym ci szczerze powiedzieć ze cię kocham, ale nie umiem. Wiem że ty mnie już nie kochasz, więc tu pytanie do ciebie, teraz możesz tylko potwierdzić moje słowa. Czy ty mnie jeszcze kochasz?
- Natalia ja ...-nie wiedział co od powiedzieć.
- Po prostu powiedz że nie. Lepiej szybciej bo czym bardziej to przedłużasz to bardziej mnie ranisz.- czekałam na odpowiedź.
- No Harry powiesz jej czy nie.- wtrąciła się Carolin.
- Ty się nie odzywaj.- powiedziałam.
- Bo co? Jestem jego dziewczyną.
- A ja jego żoną.
- No już nie długo.
Kiedy tylko wy powiedziała te słowa ciśnienie zaczęło mi skakać. Podeszłam do niej i uderzyłam ja w twarz, mocno ja przy tym szarpiąc. Zaczęła krzyczeć i płakać. Chłopcy podbiegli do mnie i odciągnęli od niej. Niall wziął i mnie przytulił. A Harry nic tylko siedział i przytulał Carolin. Wyrwałam się z objęć Nialla i podbiegłam do Harrego:
- No co od powiesz?- zapytałam, ale on dalej milczał.- Czyli nie. Darcy zostaje ze mną, bo nie dam żeby dziwka która kradnie mężów się nią zajmowała. Na razie przemyśl temat rozwodu. Ale teraz pomyśl o tym poważnie.
- To już możesz iść załatwiać termin.- znowu od powiedziała Carolin.
- Coś jeszcze masz do powiedzenia?- zaczęłam ja jeszcze szarpać.
Podbiegł Liam, Louis i Zayn musieli użyć sporo siły żeby nas rozdzielić. chciałam ja zabić, ale chłopca na całe szczęście udało się mnie odciągnąć. Zayn trzymał mnie za jedna rękę, Louis za drugą a Niall stał z przodu. Liam pobiegł do Carolin żeby sprawdzić czy nic się nie stało.
- Powiesz coś wreszcie czy będziesz tak siedział jak kołek?- zaczęłam krzyczeć.- Masz 2 miesiące czasu na przemyślenie tematu rozwodu. Harry wiesz co ci powiem, jesteś świnią.
Chłopcy puścili mnie, ja pobiegłam na górę. Wbiegłam do pokoju Nialla, zamknęłam drzwi na klucz i nie miałam zamiaru nikogo wpuszczać.         

czwartek, 24 października 2013

Rozdział 97

Obudziłam się kilka minut później. Nikogo obok mnie nie było i trochę zaczęłam się bać. Zawołałam lekarza. Przyszła pielęgniarka a razem z nią Niall:
- Natalko zapytałem się lekarza i on powiedział że możesz już dzisiaj wyjść. Czy chcesz?
- Tak.- powiedziałam cicho.
- To dobrze, pójdę zaraz porozmawiać z lekarzem.
- Ok.
Wyszli, położyłam się jeszcze chwilkę, ale nagle weszli Zayn, Louis i Liam:
- Cześć Natalia, jak się czujesz?- zapytał Liam.
- Cześć, już przyleciałeś?
- Tak, dowiedziałem się o wszystkim dopiero w domu.
- Przepraszam że zepsułam wam ślub.
- Ty nic nie zepsułaś, to nie była twoja wina.
- Nie właśnie że moja. Gdybym tylko to zauważyła nie stało by się to wszystko.
- Nie wiedziałaś.
- Aha, a co z tobą i Harrym?- wtrącił Louis.
- Nie wiem. Pokłóciliśmy się i on poszedł sobie do tej Carolin, a mnie zostawił. Całe szczęście jest jeszcze Niall.
- Od razu mówiłem ze ty i Niall powinniście być razem.
- A Harry?
- On jest typem kobieciarzem, on sobie znajdzie panienkę na każde pstryknięcie palcem. Ważniejsze jest to żebyś ty miała kogoś kto się tobą zajmie.
Pogadaliśmy jeszcze chwilkę, opowiadałam im co się tam stało. Później przyszedł Niall i powiedział że możemy już iść do domu. Przebrałam się i pojechaliśmy. Oczywiście przez cały ten czas Harry nawet się nie pokazał.

środa, 23 października 2013

Rozdział 96

Rano jak zawsze przyszedł i znowu przyniósł mi tylko szklankę wody. Przez kolejne 2 dni nie dostawałam nic do picia i jedzenia. Siedziałam w kącie i już prawie umierałam z pragnienia napicia się chociaż kropelki wody. Po chwili usłyszałam krzyki ludzi,. ktoś wbiegł do pokoju w którym siedziałam i zaczął coś wołać. Nie usłyszałam czego chciał, ale starałam się wstać żeby uciec ale kiedy tylko przeszłam dwa kroki od razu upadłam i nie mogłam iść dalej. Kiedy tylko upadłam ktoś złapał mi głowę żebym się nie uderzyła. Znałam już ten dotyk ale nie wiedziałam kto to. Straciłam przytomność i nie wiedziałam co się zdarzyło dalej. Obudziłam się dopiero w szpitalu. Przy łóżku siedział śpiący Niall, który trzymał mnie za rękę. Zaczęłam wracać wspomnieniami do tego co ten facet mi zrobił i zaczęłam myśleć że jestem bez użytecznym śmiecie i Niall na pewno ze mną nie będzie. Kiedy tylko delikatnie poruszyłam dłonią, on od razu się obudził:
- Natalko, na reszcie. Wszyscy bardzo się o ciebie martwiliśmy.
Nie odzywałam się tylko obróciłam głowę, ponieważ nie mogłam patrzeć mu w oczy. Po chwili przyszedł lekarz. Niall musiał wyjść. Zbadał mnie i powiedział, że jak po takich przeżyciach nie maja mnie po co trzymać w szpitalu, bo jestem w idealnym stanie. Więc jeśli wszystko pójdzie dobrze to już dziś mnie wypuszczą. Kiedy lekarz poszedł, do pokoju weszła trochę przestarszona Beata:
- Cześć Natalko. Chcesz o czymś porozmawiać?
- Tak, ale się boję.
- A opowiesz mi co się stało tam w tym domu?
- On .... on mnie zgwałcił.
- Co dlaczego?
- Nie było tyle pieniędzy ile chciał i wymyślił coś w zamian.
- Ale to nie oznacza że masz skreślać Nialla, siedzi teraz załamany bo nie wie co tam się stało. Oraz jak ma ci pomóc.
- Skąd wiesz o mnie i Niallu?
- Sam mi powiedział, ponieważ miałam z nim rozmowę, bo kiedy [przeczytał ten liścik co zostawiłaś bardzo się prze straszył. Później przez wszystkie te dni najbardziej z nas wszystkich panikował. Dlatego się go spytałam i on mi wszystko powiedział.
- Proszę cię zmieńmy temat. Właśnie co z Darcy?
- Jej nic nie jest. Chłopcy z The Wanted chcieli spędzić trochę czasu z małą, więc p9ostanowiliśmy że zostanie u nich na noc. Jeśli chcesz możemy odebrać ją już dzisiaj, ale jeśli wolisz to może zostać u nich jeszcze kilka dni.
- Chyba lepiej jak jeszcze trochę u nich będzie, żeby nie zobaczyła mnie w takim stanie.
- Ok to powiem im, a teraz połóż się i może się zdrzemnij. Porozmawiam z Niallem. Później jeszcze wpadnę.
- Ok, dziękuję.
Beata wyszła ja położyła się i zasnęłam. Miałam same koszmary, więc też nie za długo spałam.         

wtorek, 22 października 2013

Rozdział 95

Darcy zasnęła mi na kolanach, ale ja nie zmrużyłam oka bo bardzo bałam się ze on może przyjść. Myślałam nad tym dlaczego on go tak nie nienawidzi, o mnie i Niall oraz o Harrym. Obie na całe szczęście nie byłyśmy związane. Rano drzwi otworzyły się. Do środka szybkim krokiem wszedł ten facet. Chwycił mnie mocno za rękę i wyciągnął siłą z pokoju. Darcy już nie spała. Kiedy chciał zamknąć drzwi nie zauważenie delikatnie je przytrzymałam. Miałam nadzieję że Darcy zrozumie i ucieknie stąd. Zaciągnął mnie do pokoju obok. Popchnął mnie na ziemię i zaczął krzyczeć:
- Co to ma być?- pokazał na torbę.
- Pieniądze.
- Myślisz że nie umiem liczyć. Brakuje!
- Jak mnie uwolnisz to obiecuje ci że dostaniesz resztę kwoty.
- O nie, nie. Musisz mi to zwrócić inaczej. 
- Czego chcesz?
- Ty dobrze wiesz.
Klęknął przede mną i patrząc mi się w oczy zaczął dotykać moje kolano:
- Zostaw mnie.
- Zamknij się.
Od razu bez żadnych zahamowań zaczął to robić. To było okropne. Kiedy skończył on był ucieszony, a ja schowałam się w kont i płakałam, czułam się jak śmieć. Znowu wziął mnie za rękę i zaprowadził do pokoju. Darcy w nim już nie było. Ucieszyłam się że udało jej się uciec, chociaż bardzo martwiłam się ze mogła się gdzieś zgubić.  On się prze straszył, ale powiedział że ona nie stanowi dla niego zagrożenia. Wrzucił mnie do środka i zamknął dokładnie drzwi. Usiadłam w kącie i płakałam. Wieczorem dopiero on przyszedł z szklanką wody:
- Dlaczego ty nas tak nie na widzisz?
- Nie was wszystkich, tylko Harrego.
- Ale dlaczego?
- Są dwa powody. Jeden z nich to sprawa z moim młodszym bratem, był przyjacielem Harrego i kiedy on stał się sławny, mój brat tez założył zespół i zaprosił Harrego żeby powiedział co o nich sądzi. On powiedział im ze są do bani i przez to mój brat stracił swoje za interesowanie a później popełnił samobójstwo. A drugi to moja dziewczyna. Kiedy z nią byłem on bardziej zajmowała się One Direction niż mną, a najbardziej podobał jej się kto? Harry. Tak więc kiedy pojechała na ich koncert i później weszła za scenę. Harry zaczął z nią flirtować, także zostawiła mnie dla niego. Byli ze sobą kilka dni, zostawił ja a ona z rozpaczy cały czas płakała i nic nie jadła. tak więc umarł z odwodnienia. Tak więc jeden człowiek zabił 2 najbliższe mi. chce żeby on miał taki sam los jak ja i dlatego mam teraz ciebie tu, bo ty mi w tym przeszkadzasz.
- Bardzo mi przykro.
Wyszedł nic nie mówiąc. Wzięłam napiłam się łyka wody i zaczęłam myślec nad jego życiem. Bardzo szybko zasnęłam.   

poniedziałek, 21 października 2013

Rozdział 94

Zaczęłam się budzić, chciałam przetrzeć oczy, ale nie dałam rady, ręce miałam związane. Zaczęłam się kręcić, ale nic nie udało mi się zrobić, byłam bardzo dobrze przywiązana do krzesła w małym pokoju. Zaczęłam krzyczeć, nagle ktoś otworzył drzwi. Do środka wszedł jakiś mężczyzna:
- Przestań się drzeć.- powiedział.
- Gdzie ja jestem?
- Nie ważne.
- Gdzie Darcy? Obiecałeś mi że ją zobaczę.
-  Może później.
- Dlaczego to robisz?
- Bo po prostu jesteś problemem. Twoja córka była potrzebna mi była tylko po to żeby cię zwabić.
- Dlaczego?
- Pamiętasz kiedyś, był koncert i ten pedał Harry miał oberwać w łeb, ale nie wielka wybawiciel ka musiała zniweczyć mój plan.
- Nie mów o nim pedał, bo wcale nim nie jest.
- A co ty tak go bronisz, przecież on cię zdradził.
- Co ci do tego?
- Od razu jakby mój plan się ziścił to i ty miałabyś spokój i reszta, a tak teraz wszyscy musicie cierpieć za takiego idiotę.
- Ja już nie jestem chyba mu najbliższa. Więc proszę wypuść mnie.
- Nie martw się jak będziesz grzeczna to ci się nic nie stanie, twojej córce także.
Wstał i wyszedł. Siedziałam sama i zaczęłam głośno płakać. Około południa dostałam coś do zjedzenia. Pod wieczór  drzwi ponownie się otworzyły. Weszła Darcy, rozwiązał mnie i zamknął drzwi. Szybko do mnie podbiegła, przytuliłam ja i zaczęłam płakać. Siedziała cały czas ze mną. Opowiadałam jej jak bardzo wszyscy za nią tęsknią.